“Chciałbym, żeby nas to wszystko nie zjadło” – rozmowa z Bass Astral x Igo

Cześć,

Kiedy w maju 2017 spotkaliśmy się po raz pierwszy, nie bookowali największych klubów w kraju, nie wyprzedawali koncertowych tras, a ich nazwa nie była gwarancją sukcesu jakiejkolwiek imprezy, na której się pojawią. JESZCZE nie. To wszystko stało się kilka miesięcy później, a ja z szeroko otwartymi oczami obserwowałam, co się wokół ich projektu działo. I tylko czasem, po cichutku, zastanawiałam się, jak czuje się artysta, któremu sukces przychodzi tak szybko? Czy się boi, cieszy, czuje przytłoczony? Co dzieje się w jego głowie? 

Kiedy za dużo najesz się na noc, czasami bywa okej i żołądek to przyjmie. Innym razem może się zbuntować.”  

Zapraszam Was na maleńki throwback.

Z.

18486349_10154688909351985_2785160731723475547_n
Bass Astral x Igo, 12.05.2017, Klub Muzyczny Metro, Białystok. 

Zuza Iwanowska: Jest jakieś pytanie, którego nie chcielibyście dzisiaj usłyszeć, wyjątkowo oklepane, powtarzane z wywiadu na wywiad?

Kuba Tracz: Jest – “jak to się stało, że wywodząc się z rockowego projektu, poszliście w stronę elektroniki?”.

Chciałam Wam je zadać. Zgaduję, że o nazwę też lepiej nie pytać?

Kuba: Porozmawiajmy o nas, co chciałabyś wiedzieć?

No dobra… to może, co brzmi  w Waszych słuchawkach – czego słuchacie prywatnie?

Igor Walaszek: Dużo starego soulu, chociaż nie ograniczam się do konkretnego gatunku – słucham wszystkiego, co mi się podoba – od the Weeknd po Garou. Wiesz, że to ściema, że Garou był taką super gwiazdą? Był znany tylko w Polsce, w żadnym innym kraju. Byłem w szoku, kiedy się o tym dowiedziałem.

Kuba: A ja słucham muzyki wysokowibracyjnej, np. dźwięków kosmosu. Lubię też szum natury – słuchając go, wyobrażam sobie wszystkie rzeczy, których nie mogę robić w życiu na co dzień. Lubię gongi czy dźwięki lasu – mam taką 3-godzinną sesję na Youtube.

Igor: Na mnie z kolei ani trochę to nie działa. Kiedyś próbowałem przy tym usnąć i skończyło się na tym, że przez półtorej godziny czekałem, aż szum morza ucichnie.

Zaryzykuję trochę. Kuba, mówisz, że lubisz kosmiczne dźwięki. To dlatego przyjąłeś pseudonim Bass Astral –  by wprowadzić do muzycznej działalności kosmiczny pierwiastek?

Kuba: Kosmos fascynował mnie już od najmłodszych lat. Tata zajmuje się fizyką i zabierał mnie w miejsca, skąd można było obserwować gwiazdy – pokazywał wszystkie plejady, mleczne drogi, czarne dziury, Kasjopeję itd. Znałem to na pamięć. W okresie dojrzewania i związanego z nim buntu zarzuciłem wszystko, co się z kosmosem wiązało i w pewnej chwili zacząłem za tym tęsknić. Teraz, dzięki Bassowi, do tego powracam.

Decyzja o związaniu z muzyką łączyła się z buntem?

Kuba: Tak, bardzo mocno- cały mój rock & roll.

A o występie na jakiej scenie marzycie jako duet?

Igor: Scena marzeń? Musi mieć przynajmniej półtora metra no i być dość szeroka, bo lubimy potańczyć. Jednocześnie nie może być zbyt duża  – w małych miastach nie przychodzi zbyt wielu ludzi i jeśli scena jest za duża, to jest to trochę problem.

Kuba:  Czekaj, właśnie spytałaś o scenę?

Tak, ale miałam na myśli imprezę, na której chcielibyście zagrać. Tak jak na przykład woodstockowa scena jest dla wielu rockowych zespołów marzeniem…

Igor: Byłem, widziałem.

Kuba: To już było. Mnie się marzy wielka scena w środku niczego. Kojarzysz festiwal Burning Man? Oklepane. Nasza byłaby na oceanie, a wokół nic. Bezkres wody i my.

Igor: A żeby się tam dostać, lecisz samolotem i musisz skoczyć ze spadochronem. Tylko jest ryzyko, że nie trafisz.

Kuba: Ale scena jest wielka, więc jakaś szansa istnieje.

Kto Was supportuje?

Igor: No nie wiem… Ray Charles, Nina Simone… a może Sonbird? (śmiech)

Lubicie?

Igor: Bardzo lubimy, fajne chłopaki.

A nie męczy Was czasem, że mimo własnego interesującego projektu, jesteście bardziej rozpoznawani i kojarzeni jako członkowie Clock Machine?

Kuba: Nie – z tego wyszliśmy i na tym fundamencie opiera się również nasz projekt. To tak jakby ktoś pytał Stinga o The Police i on by się denerwował.

No dobra, to co chcielibyście jeszcze zrobić, właśnie jako duet?

Igor: Chwilowo idzie nam tak pomyślnie i dobrze, że przestałem się nad tym zastanawiać – to jakby się samo dzieje.

Kuba: Wystrzeliwując rakietę w kosmos, nawet mała zmiana kursu na początku, na końcu zrobi ogromną różnicę. Tak właśnie jest z marzeniami. Chciałbym, żebyśmy mieli dużo kasy i cieszyli się muzyką – żebyśmy mogli ją eksplorować z fajnymi ludźmi, którzy mają banię jak my. No i chciałbym, żeby nas to wszystko nie zjadło.

To najgorsze, co może Was spotkać?

Kuba: Kiedy za dużo najesz się na noc, czasami bywa okej i żołądek to przyjmie. Innym razem może się zbuntować.

Kim jest artysta?

Igor: To człowiek, który przez swoje emocje potrafi przekazać coś, co może być indywidualne dla każdego.

A czego brakuje wielu popularnym muzykom rodzimej sceny, by móc nazwać ich artystami?

Igor: Otwartej głowy.

Kuba: Obserwuję wielu ludzi i już tak mam, że dużo oceniam – to fajne, to słabe, to mnie rusza, a to nie itd. Wydaje mi się, że w tym pytaniu chodzi o to, czy ktoś wychodząc na scenę robi coś, co cię dotyka. Igor powiedział o emocjach. Dla mnie też bardzo ważnym jest, co człowiek na scenie emocjonalnie ze sobą niesie, a nie jakieś super syntezatory czy sprzęt. Kolejna kwestia – czym tak naprawdę jest kontakt z emocjami? Wydaje mi się, że to kontakt samego ze sobą, bo emocje to my. Nawet teraz każdy z nas coś przeżywa. Trzeba pozwolić sobie to wyrażać, np. przez muzykę, słowa czy ruch.

A gdzie jest granica, której artysta nie powinien przekraczać w tym, co tworzy? I czy w ogóle taką granicę dostrzegacie, czy istnieje całkowita swoboda wyrazu?

Igor: Wydaje mi się, że to nie tak, że jest jedna wyznaczona granica, której nie powinno się przekraczać. Każdy ma swoją własną, więc ciężko się wypowiadać np. na temat granic Kuby, bo dobrze wie, gdzie one są. Tak samo jest z tobą czy ze mną. Ciężko to sprowadzić do wspólnego mianownika. Każdy ma swoje poczucie wartości i został wychowany w jakiś sposób, więc doskonale wie, co jest w stanie zaakceptować, a czego nie.

Czyli artysta tworzy dla siebie?

Igor: W zasadzie to tak, ale jednocześnie potrzebuje uwielbienia.

Kuba: To jest właśnie to, co może nas zwieść – bycie niewolnikiem sceny i uzależnienie od oklasków. Bardzo to lubię. Kiedy wychodzę na scenę i widzę piękne dziewczyny, które przyszły na mój koncert, to mnie to buduje. Albo po prostu sam fakt tego, że ludzie poświęcają mi uwagę. W życiu codziennym jestem raczej cichy i nieśmiały, więc możliwość powiedzenia czegoś przez mikrofon na scenie mnie uwodzi.

Traktowanie artysty jako istoty niemalże boskiej jest doświadczeniem budującym czy przeciwnie?

Igor: Z takim poziomem uznania się jeszcze nie spotkałem.

Kuba: „Boska” to może za duże słowo, ale bywa, że artysta jest idolem. Dla wielu ludzi, którzy nie mają kontaktu ze sztuką, to, co robi, wydaje się niezwykłe.

Czy to nie jest czasami tak, że trochę po to się to robi – żeby być podziwianym – czy to raczej coś, co stanowi przyjemną konsekwencję?

Igor: Myślę, że to się po prostu dzieje. Uwielbienie jest tu trochę tematem tabu – każdy z artystów woli występować przed publicznością, która go kocha niż przed lustrem w domu. Uznanie jest czymś, czego mimo wszystko będąc artystą się potrzebuje, ale nie do końca chce się o tym mówić.

Kuba: Kiedyś byłem fałszywie skromny – w moim domu mile widzianym było negowanie swojej wartości, kiedy dostawało się pochwałę czy komplement. Teraz jestem w trakcie odwrotnego procesu – ogromnego samouwielbienia. To mi pomaga i często przyznaję rację ludziom, którzy mnie doceniają.  Trochę się tego obawiam, ale czuję, że jestem uzależniony od – jak powiedział Igor – grania dla ludzi, którzy cię kochają. To niesamowicie przyjemne.

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s