Parada Równości 2018 – rozmowy z Kisu Min i Lilly Hates Roses

Cześć,

W zeszłą sobotę dumnie kroczyłam po Warszawie życzliwej. Po Warszawie witającej z otwartymi ramionami każdego, kto pragnie w tych ramionach się znaleźć. Po Warszawie mieniącej się barwami tęczy i różnorodnością. Po Warszawie przyjaznej i tolerancyjnej. Po mieście z moich snów, gdzie każdy, bez względu na wyznanie, rasę, sprawność czy seksualne preferencje, może znaleźć swoje miejsce.

Warszawo, byłaś przepiękna. Z całego serca życzę Ci, byś mieniła się barwami tęczy i otulała nas miłością i akceptacją częściej niż jeden dzień w roku.

Z.

KISU MIN

0013283428_10
Kisu Min – alternatywny rock band prosto z Łodzi- rozpoczęli koncertową część Parady Równości 2018./ fot. Kisu Min

Dlaczego zdecydowaliście się zagrać na paradzie równości? To jest u nas, a właściwie może być, dosyć ryzykowne zagranie, kiedy człowiek decyduje się pojawić na takiej imprezie, szczególnie w charakterze artysty.

Ola Sobańska: Jestem z Fabryki Równości – organizacji LGBT w Łodzi – i nasz pierwszy koncert w caaałej historii był na Gejkach Andrzejkach. To bardzo duża impreza, my graliśmy before przed całym afterparty.. Ale generalnie angażujemy się w wiele spraw – nie tylko LGBT, a na przykład prawa zwierząt. Choć w naszym zespole nie wszyscy jesteśmy hetero, nie nie – jest różnie.

Właśnie miałam o to pytać, czy Wasza decyzja, żeby tutaj grać, jest związana z doświadczeniami osobistym i dlatego, powiedzmy, takie wydarzenie jest Wam w pewien sposób bliskie.

Ola: Siłą rzeczy jesteśmy queerowym zespołem – generalnie miewam dziewczyny, a nie chłopców. Nasza wokalistka jest biseksualna, aktualnie ma dziewczynę. Reszta zespołu, Agatka i Michaś, są hetero, chociaż wiesz.. nie wiadomo, jak się w życiu potoczy. Jako osoba homoseksualna i aktywistka, bardzo chciałam tutaj zagrać i cieszę się, że się udało.

Michał Szafarz: Mamy też taki, jakby to powiedzieć.. etos biorący się z faktu, że szczery rock’n’roll zawsze był bardziej po lewej stronie – przynajmniej tak uważam. Śpiewanie pewnych konkretnych treści przynosi pewne konkretne emocje – znajdujemy je właśnie w miejscach jak Parada Równości.

A powiedzcie, czy eventy typu Parada Równości, czy to jest coś, co faktycznie może zmienić podejście i otworzyć ludzi, którzy nie są LGBT+ , czy to jest takie wydarzenie organizowane właśnie dla tej społeczności, żeby ją połączyć?

Ola: Są środowiska LGBT+ przeciwne takim przedsięwzięciom, ale ja jestem pewna, że Parady są potrzebne i MUSZĄ się odbywać. Gdyby nie Parady Równości w Szwecji czy Anglii, nie mieliby teraz związków partnerskich. Jeśli nikt nie domaga się czegoś głośno, po co w ogóle to wprowadzać – po co związki partnerskie, skoro nikt ich nie chce? Wydarzenia jak dzisiejsze są bardzo ważne i uważam, że trzeba je organizować- nawet jeśli czasem wbrew społeczeństwu czy bardziej prawicowym opcjom politycznym.

Zaciekawiło mnie to – mówisz, że znasz osoby ze środowiska LGBT+ przeciwne Paradom?

Ola: Ostatnio rozmawiałam z koleżanką mieszkającą w Anglii, gdzie ma wszystkie prawa i chce z nich skorzystać – chce urodzić i wziąć ślub- i stwierdziła, że na Paradę nigdy nie pójdzie, bo nie widzi w tym sensu.

Jak długo mieszka w Anglii?

Ola: 4 lata.

Może po prostu zapomniała, jak tutaj jest, po tych 4 latach?

Ola: Nieee, jeszcze mieszkając w Polsce miała takie samo zdanie.

A w takim razie mogłabyś trochę opowiedzieć, jak wygląda sytuacja środowiska LGBT+ w Polsce?

Ola: Zależy czy porównujemy się do Zachodu, czy Wschodu. Jeśli do Zachodu – mają więcej praw: mogą zalegalizować związki, a co za tym idzie – odwiedzać się w szpitalu czy adoptować dziecko partnera. To strasznie ważne rzeczy, nawet jeśli komuś mogłoby się wydawać, że nie. A jeśli do Wschodu – mamy full wypas, bo przecież w niektórych krajach za homoseksualizm można zginąć.

Michał: Dla mnie tego typu impreza jest sygnałem, że świadomość ludzi cały czas ewoluuje. To znak, że mogą być sobą – czuć się jak chcą. Nie udzielam się społecznie tak mocno, jak Ola, ale zawsze bardzo ważnym było dla mnie, żeby każdy mógł czuć się swobodnie z tym, kim i jaki jest. W naszych czasach jednostki bardzo silnie się indywidualizują, a dzięki wydarzeniom, jak dzisiejsze, mogą otwarcie i w bardzo fajny, przyjazny sposób pokazać, np. orientację seksualną.

Jak myślicie, co musiałoby się zmienić, co powinno się zmienić, żeby ta sytuacja osób LBGT+ uległa poprawie, tak najnormalniej w świecie, żeby faktycznie te osoby mogły się czuć sobą cały czas, a nie tylko kilka konkretnych dni w roku, kiedy są parady, czy jakieś akcje?

Ola: Myślę, że musi minąć jeszcze kilka lat, zanim coś faktycznie się zmieni i nasze parady będą wyglądać jak te na Zachodzie. W naszych się idzie, krzyczy, walczy o swoje prawa. Tam natomiast właściwie te paradę się ogląda. Przede wszystkim – nie możemy zostać obojętni, jeśli zależy nam na prawach osób LGBT+. Nie możemy zrzucać odpowiedzialności i aktywności na jakąkolwiek grupę, bo liczy się każdy z nas. Jak to powiedział Ghandi – jeśli chcemy jakiejś zmiany, musimy zacząć od siebie.

Michał: Absolutnie zgadzam się z Olą, chociaż nie jestem takim optymistą. Myślę, że ta nasza ogólna chęć do dzielenia się i grodzenia, to coś o wiele bardziej zakorzenionego w społeczeństwie i kilka lat na pewno nie wystarczy, by to przełamać.

Ola: Tak, to widać nawet na strzeżonych osiedlach, o których często rozmawiamy z Michałem, jak ty to mówisz?

Michał: Rzeczpospolita grodzona – było tak 500 lat temu, było 10, tak jest również teraz. Ale na szczęście jest jeszcze coś takiego, jak indywidualna postawa – trzeba być odważnym i walczyć o wyzwane wartości i ideały.

 

 

LILLY HATES ROSES

35143008_10216977273692515_8262111978953113600_n
Kasia Golomska i Kamil Durski, czyli warszawski duet indie pop,  zagrali na zakończenie Parady Równości 2018. /  fot. Lilly Hates Roses

Zuza Iwanowska: Dlaczego zdecydowaliście się zagrać na Paradzie Równości? Umówmy się, pojawienie się na tego typu imprezie – w kraju jak nasz – może być dość ryzykownym PR-owo krokiem, zwłaszcza dla artysty.

Kasia Golomska: Kiedy przyszedł e-mail w sprawie występu mega podrajaraliśmy się, że ktoś uznał nas za artystów pasujących do Parady, a więc za ludzi otwartych i od razu sprawdziłam, czy na pewno mamy wtedy wolny termin! (śmiech) Ostatnio wrzuciłam na Facebooka post o naszym dzisiejszym występie i pojawiło się pod nim kilka zawiedzionych emotek. Ta reakcja była dla mnie tak abstrakcyjna, że jak małe dziecko spytałam Kamila, dlaczego ludzie tak reagują. Totalnie nie wiem, dlaczego dla kogokolwiek to może być problem – niepojęte!

Zastanawiam się, czy Wasz udział w paradzie miał też wydźwięk osobisty? Mam na myśli czy macie kontakt ze społecznością LGBT+, np.  w postaci znajomych, i dlatego idea Parady jest Wam bliższa?

Kamil Durski: Jasne, że mamy. Ale wydaje mi się, że nam, ludziom, wolność po prostu się należy – wszelaka wolność, w tym preferencji seksualnych.  Jako heteroseksualni pewnie nigdy nie spotkamy się z taką ilością przykrych sytuacji, co nasi homoseksualni znajomi, więc jeśli jest jakiś dzień, kiedy możemy sobie wzajemnie przybić piątkę- super. To bardzo sympatyczna idea, która należy się każdemu. Sama Parada też jest bardzo fajna – wesoła i pogodna, ma wokół siebie przyjemną aurę. Poza tym uważam, że bycie otwartym homoseksualistą w naszym kraju wymaga wiele odwagi i bardzo to szanuję.

Dla kogo są organizowane wydarzenia jak dzisiejsze? Czy Paradę Równości organizuje się właśnie dla środowiska LGBT+, by choć jeden dzień w roku mogło się wyrazić i być sobą, czy może dla osób spoza środowiska, by zwiększyć poziom ich świadomości?

Kamil: Pewnie dla jednych i drugich. Dla osób homoseksualnych to może być po prostu ich święto, a dla reszty ludzi –  dzień otwierający oczy.

Kasia: Widziałam dziś kilka rodzin z dziećmi. Super, że rodzice zabierają je na tego typu imprezę, gdzie dzieci widzą, że wszystko jest takie piękne i kolorowe, a ludzie uśmiechnięci i szczęśliwi, bo dzięki temu nie widzą w tym absolutnie nic złego. Fajnie, że od małego pokazuje się im społeczność LGBT+ jako coś zupełnie naturalnego i normalnego, a nie jakąś fanaberię.

Orientujecie się jak ma się społeczność LGBT+ w Polsce?

Kamil: Wydaje mi się, że żyje im się całkiem normalnie, choć na pewno od czasu do czasu muszą znieść coś przykrego, chociaż z drugiej strony – każdy z nas musi.

Co musi zmienić się w Polakach żeby sytuacja osób LGBT+ uległa poprawie?

Kamil: Sam fakt, że miejsce mają wydarzenia jak Parada Równości, sprawia, że ludzie zaczynają akceptować pewnego rodzaju środowiska, co jest bardzo fajne. Jestem optymistą i mam nadzieję, że wraz z upływającym czasem dojdziemy do absolutnej akceptacji społeczności LGBT+, choć muszę przyznać, że przez (artystyczne) środowisko, w którym się obracam – ludzi otwartych i tolerancyjnych – mogę mieć skrzywiony obraz rzeczywistości i mylnie sądzić, że większość Polaków taka jest. Straszny truizm, ale im więcej ludzi otwartych, tym lepiej.

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s