“Mój zawód to moje życie” – rozmowa z Mary Komasą

Cześć,

Mam dla Was rozmowę z kobietą wulkanem – emocji, energii, odwagi i niezależności. Nie tylko twórczej, a również światopoglądowej, bo Mary nie boi się głośno mówić o tym, co się jej nie podoba, co boli, co doprowadza do złości. Chciałabym serdecznie podziękować pani Komasie za odesłanie odpowiedzi na moje pytania, bowiem z pewnych względów nasza rozmowa została przeprowadzona korespondencyjnie. O artystycznej stabilizacji, procesie twórczym oraz życiowo – artystycznych celach…  Prosto z Berlina – Mary Komasa!

Z.

000450ekgv4v3rnw-c122-f4
fot. Marek Ulatowski

Kilka miesięcy temu miałam okazję rozmawiać z Jackiem, synem Gary Moore’a. Spytałam go, czy będąc dzieckiem artysty widział się dla siebie inną drogę niż ta, którą wybrali i pokazali mu rodzice. Jak było w Pani przypadku?

Dla mnie oczywiście nie było innej drogi niż droga artystyczna. Od kiedy pamiętam mówiłam, że będę śpiewać. Pierwsze nagrania w studio pochodzą z czasu, kiedy miałam 4 lata.

Wybór pomiędzy muzyką a filmem był dla Pani oczywisty, czy rozważała Pani filmową ścieżkę?

Nie uważam, że te drogi nie mogą się przecinać. Regularnie pracuje z moim mężem nad jego soundtrackami do filmów. Kino jest moja największą pasją – nie umiem bez niego żyć! Tydzień bez kina jest dla mnie ogromnym cierpieniem. Bez względu na to, jak bardzo egzaltowanie to brzmi, taka jest prawda!

Czuje Pani artystyczną stabilizację? Odnalazła Pani swoje miejsce w świecie sztuki?

Znając siebie wiem, że tak do końca  nigdy tego miejsca nie znajdę i nie będę chciała znaleźć… wszelka artystyczna stabilizacja oznaczałaby dla mnie koniec rozwoju.

Pani występy łączą muzykę i teatr. Jak w Pani głowie rodzi się utwór? Oprócz dźwięku maluje się również wizualizacja tego, co chce Pani przekazać?

Zawsze zaczynam od obrazu. Staram się sobie wyobrazić scenę, potem dochodzi muzyka.

Skoro o tworzeniu utworów mowa, jaki ma Pani na to sposób? Lepiej pisać w podróży czy dobrze znanym miejscu, gdzie spędziliśmy już trochę czasu i zdążyliśmy je w pewien sposób oswoić?

Nie ma to dla mnie znaczenia. Pisząc nowy album myślałam, że uda mi się pojechać do Nowego Orleanu i tam nad nim pracować. W międzyczasie okazało się to jednak niemożliwe, a album i tak powstaje. Potrzeba napisania piosenki jest silniejsza niż miejsce, w którym powstaje.

Co, a jeśli tak, dlaczego jest trudniejsze – komponowanie muzyki czy napisanie tekstu?

Nigdy nie umiem uchwycić tego momentu… to trochę jak pytanie, co było pierwsze – jajko czy kura? Czasem sobie postanawiam, ze następnym razem, podczas pisania piosenki, zwrócę na to większą uwagę, ale ten proces jest tak szybki, ze nagle ona już jest i znowu nie wiem jak to się stało!

Wiele Pani utworów jest osobistych. Zastanawia mnie, gdzie widzi Pani granicę między tym, co chciałaby przekazać odbiorcy, a tym, co jest jednak zbyt prywatne?

Staram się tej granicy nie przekraczać. Mało mówię o moim życiu osobistym – nic więcej niż to, co i tak jest dostępne. Nie jestem skandalistką – prowadzę dosyć normalne życie. Kocham moją rodzinę i przyjaciół. Bardzo często ludzie dopisują do moich piosenek kolejne dna, ale nie mam z tym problemu. Jeśli moje piosenki pozwalają komuś przejść przez trudne momenty, to jest to dla mnie największa nagroda i sens!

A o czym, jak do tej pory, najtrudniej się Pani śpiewało?

Uwielbiam śpiewać, dlatego nawet jeśli jest to trudny temat, to sama możliwość zaśpiewania go daje mi ogromną siłę.

Niektórzy artyści pisanie osobistych tekstów traktują jako swego rodzaju katharsis – jakie ma Pani do tego podejście?

Może po następnym albumie będę umiała cokolwiek na ten temat powiedzieć…

 A do swojego zawodu – co dla Pani znaczy bycie artystą?

To uzależnienie od adrenaliny.. nieprzespane noce i ciągła nieprzewidywalność. Satysfakcja, która przychodzi nieczęsto i jest jak długo wyczekiwana kometa.

Co jest Pani najważniejszym celem jako twórcy, a co jako człowieka? Czy można to rozdzielić?

W moim przypadku rozdzielenie tych dwóch światów nie jest możliwe. Mój zawód to moje życie, tak już będzie zawsze. Najważniejszym celem jest nigdy się nie poddawać.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s