“Lubię to, co robię” – rozmowa z Natalią Grosiak (cz.I)

Cześć,

Swoje dziewiętnaste urodziny świętowałam w białostockiej Zmianie Klimatu przy dźwiękach utworów niesamowitego Mikromusic, a na chwilę przed koncertem udało mi się porozmawiać z wokalistką zespołu – Natalią Grosiak. Jeśli jesteście ciekawi, co wynikło z naszego spotkania, zapraszam do lektury pierwszej części wywiadu!

Z.

0b229c39-ab0a-44a1-90ad-41b746e4bba5

Zuzanna Iwanowska : Występujecie w różnych odsłonach : jako akustyczne trio, tradycyjnie i w składzie poszerzonym o orkiestrę. Którą z nich lubisz najbardziej?

Natalia Grosiak : Kiedy gramy w zwykłym składzie, to zazwyczaj brakuje nam orkiestry. Czasem boję się koncertów z trio i tego, że może nam brakować całego składu. Jednak te akustyczne koncerty to zupełnie inna historia. Bardzo je lubię, ponieważ to inne spotkanie z publicznością – o wiele bliższe i bardziej rodzinne. Wydaje mi się więc, że każdy skład ma swoje zalety i jak już gram to po prostu lubię to, co robię – nieważne z którym z nich.

A jak to jest z życiem w trasie? Od kilku lat, po szale na „Takiego chłopaka”, na pewno te życie koncertowe jest intensywniejsze. Co jest w nim najprzyjemniejszego, a z czym są największe trudności?

Życie każdego muzyka wiąże się z podróżami, które po Polsce wyglądają naprawdę różnie – np. z Wrocławia do Gdańska jedziemy już tylko 5 godzin, ponieważ mamy zarówno drogi szybkiego ruchu, jak i autostradę, więc to już nie jest tak wielka odległość do pokonania. Z drugiej strony, np. Białystok i Gdańsk są połączone ze sobą fatalnie, więc dzisiejszą podróż zaczynam już odchorowywać. Obok podróżowania, ciężkie są też rozstania z rodziną. Artyści, którzy jej nie mają, prawdopodobnie aż tak mocno tego nie przeżywają, natomiast w naszym przypadku zostawia się w domu dzieci i partnerów. To nieodzowny element pracy muzyka, bądź ogólnie artysty wędrownego. Z kolei najprzyjemniejszą rzeczą są spotkania z publicznością. Po to są te wszystkie wyrzeczenia- żeby dostąpić zaszczytu i przyjemności śpiewania dla ludzi.

Można chyba powiedzieć, że album „Piękny koniec”, z którego pochodzi „ Takiego chłopaka”, zmienił artystyczne życie zespołu – zyskaliście szerszy zasięg, więcej propozycji koncertowych, częściej puszczano Wasz hit w rozgłośniach radiowych. Spytam dość przewrotnie – a co utraciliście w związku z wybuchem popularności Mikromusic?

Nic. (śmiech) Ta piosenka otworzyła nam drzwi do całej Polski i nie mogę się absolutnie na nic poskarżyć.

Na scenie jesteście już 15 rok. To kawał życia, jednak cały ten czas teksty są liryczne i refleksyjne. Jak i czy zmieniały się Twoje inspiracje podczas działalności muzycznej?

Naturalnym jest, że człowiek w ciągu życia się zmienia. Dla przykładu : kiedy poznajemy naszego przyszłego męża i patrzymy na niego po dziesięciu latach życia, wiemy, że to zupełnie inna osoba. Piszę piosenki już od ponad 15 lat, więc oczywistym jest to, że się zmieniam, a ze mną również moje teksty. Inspiracje są różne, czasem nie potrafię ich nawet wymienić – to może być jakaś myśl, która pojawi się w czasie rozmowy z przyjacielem, czy zapierający dech w piersiach widok. To rzeczy, których się czasem nie pamięta, ale dzięki nim powstaje myśl, która zostaje zapisana w tekście na wieki.

Cofnijmy się do początków – absolwentka prawa i filologii słowiańskiej stawiająca pierwsze kroki w karierze zawodowej decyduje się porzucić to wszystko na rzecz muzyki. Jak i dlaczego tak się dzieje?

Każdy z nas rodzi się z jakimiś predyspozycjami i w pewnym momencie swojego życia dowiaduje się, jaka jest jego pasja. Wiele osób żyje pod dyktando rodziców czy środowiska  – poddaje się oczekiwaniom i naciskom ze strony opiekunów, szkoły bądź przyjaciół. Z jakiegoś powodu nie idą za głosem swojego serca. Równie dobrze mogłabym być jednym z takich ludzi – być teraz prawnikiem, pracować w kancelarii prawnej i nie robić tego, co robię. Na pewno byłabym wtedy bardzo sfrustrowanym i nieszczęśliwym człowiekiem. Miałam jednak w sobie wewnętrzną odwagę, żeby to wszystko rzucić, wbrew opinii środowiska, i zacząć robić to, co kocham najbardziej. Myślę, że świat byłby o wiele lepszy, gdybyśmy słuchali swojej intuicji i serca i podążali za swoimi pasjami.

Nigdy nie żałowałaś tej decyzji?

Nigdy.

Jak doszło do powstania formacji?

Spotkaliśmy się z Dawidem Korbaczyńskim na warsztatach bluesowych w Bolesławcu, to był chyba ’99 rok. Później spotykaliśmy się na różnych imprezach i graliśmy razem w jednym zespole coverowym. Jakieś 15 lat temu zaczęliśmy grać moje piosenki. Do powstania pierwszej płyty dochodziło dosyć długo – graliśmy dużo prób i koncertów we Wrocławiu, aż w końcu jeden ze znajomych skontaktował nas z kimś z wytwórni Warner i ten człowiek przyjechał do Wrocławia, żeby posłuchać, jak gramy. Niedługo później wytwórnia zamknęła katalog polskich wykonawców, ale człowiek, który rozmawiał z nami w sprawie ewentualnej płyty, zaprosił nas do rozmów z  wytwórnią Radia Polskiego i tam została wydana nasza pierwsza płyta.

Pamiętasz pierwszy tekst, który napisałaś? Można znaleźć go na którejś z płyt?

Zanim występowałam z Mikromusic, grałam w projekcie poezji śpiewanej „Incognito”. Tam są moje pierwsze, trochę naiwne, teksty. Jednak te pierwsze z pierwszych piosenek nigdy nie zostały zarejestrowane. Być może są gdzieś w zapiskach w domu u mojej mamy.

Nie znalazłam genezy Waszej nazwy, a bardzo mnie to interesuje. Skąd pomysł?

Wymyślił ją Maciej Chudy, nasz pierwszy basista.

Czyli nie można doszukiwać się tutaj jakiejś specjalnej filozofii? Starannie próbowałam jakąś sobie dopracować.

Nie, nie ma tutaj żadnej filozofii.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s