“Szukam siebie i to jest chyba najcenniejsze” – rozmowa z Rosalie.

Cześć!

Alkopoligamii ciąg dalszy 😉 Dzisiaj zapoznam Was z Rosalie. – Rosalie Hoffman – młodą, zdolną wychowanką wytwórni Alkopoligamia, która jeszcze zamiesza na polskiej scenie muzycznej, zobaczycie 😉 Chcecie wiedzieć kto i co inspiruje artystkę, jak powstawała EP-ka, co daje jej Berlin, a co Poznań? Nic prostszego, wystarczy czytać dalej!

Z.

 

17349770_10154505623031985_5625405100717250687_o
Zdjęcia dzięki uprzejmości Metro Klub Muzyczny w Białymstoku

Zuza Iwanowska : Kiedy narodziła się Rosalie.?

Rosalie. : Sama myśl narodziła się około dwa lata temu dzięki Łukaszowi Kowalce z Dusznego Grania, a pierwsze działania podjęliśmy jakieś półtora roku temu. Znaliśmy się już jakiś czas i wiedział, że ludziom podoba się mój śpiew i wykonywane covery. Stwierdziliśmy, że dlaczego by nie spróbować tego wykorzystać . Wtedy rzeczywiście potrzebowałam osoby, która mnie w pewnym sensie popchnie do działań, a przede wszystkim pomoże.

„Jest jedną z najbardziej perspektywicznych wokalistek w Polsce.” Jak to jest słyszeć taką opinię na swój temat praktycznie na początku kariery? Budzi więcej presji i lęku czy dumy?

Przede wszystkim dumy i tego, że chce się działać dalej. W momencie, kiedy ludzie cię zauważają i słyszysz dobre komentarze, to bardzo pozytywnie ładuje. Jasne, że z tyłu głowy są też obawy. Wymaga się od ciebie coraz więcej, ale właśnie po to to robię – żeby się rozwijać, a nie żeby cały czas pokazywać to samo.

W opiniach wielu, bardzo zgrabnie łączy pani świat R&B z elektroniką. Porozmawiajmy o inspiracjach. Z tego, co wiem, sporo w nich lat 80/90.

Początkowo był to nałogowo słuchany hip – hop. Po pewnym czasie, na przełomie podstawówki i gimnazjum, zaczęłam słuchać R&B. Wszystko zaczęło się od Beyonce, na której punkcie totalnie oszalałam i to jej zawdzięczam miłość do R&B. W pewnym momencie mama mówiła, że to chyba jakieś chorobowe, bo rzeczywiście nie słuchałam nikogo innego (śmiech). Niedawno R&B zmieniło swoją tematykę. Kiedyś było troszeczkę infantylne, teraz porusza coraz poważniejsze sprawy. To mnie najbardziej cieszy, bo już nie jest odbierane jako muzyka dla dziewczynek, a dla poważnych kobiet. Obecnie tych inspiracji jest coraz więcej i zaczynają dominować mężczyźni! Jestem totalnie zakochana w nowej płycie Thundercata – wystrzeliła mnie w kosmos. Album Solange – mistrzostwo świata. Bardzo podobał mi się jej pierwszy krążek Banks i myślałam, że to kierunek, w którym sama chciałabym iść. Teraz, po zrobieniu EP-ki, zaczynam widzieć, że nie muszę się nikim inspirować. Szukam siebie i to jest chyba najcenniejsze.

EP-ka „Snuff” krąży wokół tematów miejskich. Co Panią kręci najbardziej w miejskim życiu?

Nocą wychodzę z domu, zakładam słuchawki i po prostu łażę. Nałogowo robię zdjęcia architekturze. Będąc sama, dostrzegam detale i poświęcam miastu znacznie więcej uwagi niż kiedyś. Wcześniej w nim żyłam, ale nie myślałam, co się tam dzieje albo jak wygląda. Podchodziłam do tego bardzo powierzchownie. Teraz przyglądam się szczegółom i zwykłe drzwi mogą wywołać we mnie wiele emocji, bo widzę wyrzeźbioną na nich twarz. Z wiekiem zaczynam po prostu dostrzegać zupełnie inne walory miasta. Lubię po nim spacerować i uważnie się przyglądać, a niekoniecznie bawić. Spoważniałam. Mówię to w wieku 23 lat (śmiech). Jednak tak jest, dużo pracuję. Każdy weekend jest zajęty, a do tego trzeba robić płytę, przeprowadzać wywiady, nagrać jakieś chórki itd. Ale ja tak działam. Mając wiele pracy, dużo łatwiej mi się tworzy.

Które miasto jest bardziej twórcze i bardziej na Panią wpłynęło – Berlin czy Poznań?

W zeszłym roku był to rzeczywiście Berlin. Musiałam wyjechać z Poznania. Zaczęłam się w nim dusić. Wszystko było takie same : praca, małe pieniądze, mieszkanie u rodziców. Chciałam się usamodzielnić i zobaczyć czy gdzieś się sprawdzę – po prostu. Berlin nauczył mnie wielu rzeczy. W momencie kiedy tam pojechałam, poczułam się nikim. Nikim ważnym. Tam jest masa ludzi dobrze ubranych, śpiewających. Masa artystów i wszędzie jest pięknie. W tym jesteś ty – dziewczyna z Poznania, która też śpiewa, ale nikt nie ma pojęcia, kim jest. Po tym czasie bardzo cenię sobie Poznań, bo nauczyłam się w nim mieszkać. To nie tylko przebywanie trasy z domu do pracy, a obserwowanie wszystkiego. Wielu moich znajomych się dziwi, że non stop mam przy sobie telefon (śmiech). Ale nie dlatego, żeby scrollować instagram. Cały czas robię zdjęcia. Wchodząc do Metra oniemiałam! Tutaj jest jak w serialu Battlestar Galactica, totalna fantastyka! Dzięki muzyce cały czas widzę coś nowego – nie ma żadnej rutyny. No, może podróż pociągiem na koncert (śmiech). Oprócz tego przez cały czas jesteś w nowym miejscu, poznajesz ludzi i coś się dzieje. Chyba trochę odbiegłam od tematu (śmiech), ale bardzo się cieszę, że muzyka daje takie możliwości i coraz więcej ludzi idzie w tę stronę – w stronę kultury. Wszystko zaczyna tętnić życiem.

Rzadko zabieram się do materiałów, w których elektronika jest dość mocno wyczuwalna.  Jednak w Pani przypadku, tak jak np. w przypadku Mariki, wyszło ultra sensualnie i kobieco. Długo szukała Pani producentów, z którymi chciałaby Pani współpracować i którzy w pełni rozumieliby Pani zamysł?

Początkowo współpracowałam tylko z Mateuszem Gudlem z Małych Miast i to pod jego okiem oswajałam się z elektroniką. Wcześniej słuchałam Banks czy Keleli, ale nie myślałam o własnej pracy na takim podkładzie. Dzięki niemu się zdecydowałam. Początkowo kurczowo trzymałam się Mateusza, bo współpracowało nam się bardzo dobrze. Co rusz jednak poznawałam, przede wszystkim w Poznaniu, młodych producentów grających własne DJ- sety i numery. Czasem podchwytywałam tę elektronikę i w momencie, kiedy słysząc w klubie utwór zaczynałam do niego nucić, nie słysząc wokalu, wiedziałam, że trzeba się tego łapać. Tak to się właśnie zaczęło. Poznałam Luxa Familiara, Szatta z Kroków, MIN t. Tych ludzi poznaje się na co dzień, więc dobrze funkcjonować wśród życia klubowego, niekoniecznie imprezując, a rozmawiając. Dzięki temu okazywało się, że słuchają mojej muzyki i chcemy zrobić coś wspólnie. Teraz jestem na etapie, że jeśli ktoś mi się muzycznie podoba, mogę do niego napisać i mieć nadzieję, że nasza współpraca się uda. Wybrałam sporo producentów na nowy album (śmiech). Zobaczymy, co będzie.

Skoro o współpracach mowa : o jakiej Rosalie. marzy?

Ostatnio odpowiedziałam, że marzę o współpracy z Samphą. Ma ogromną wrażliwość. Do wspólnego numeru z Solange, „Don’t touch my hair”, dodaje wyjątkowego vibe’u. Jego producenckie skille są mega wrażliwe.

Zdradzi Pani z kim nigdy nie weszłaby do studia?

Z kim nie weszłabym do studia? (śmiech) Wydaje mi się, że nie mogę tego powiedzieć o kimkolwiek. Bardzo często okazuje się, że i tak znajdzie się  z kimś wspólny język. Może wyjść z tego coś zupełnie dziwnego, ale okazać się hitem, więc nie jestem w stanie na to odpowiedzieć (śmiech).

Czy trwają już prace nad kolejnym materiałem? Czego możemy się spodziewać?

Jak najbardziej, prace trwają. Będę dbała o różnorodność producencką. Ludzie pytają, czy się tego nie boję, bo współpraca z wieloma producentami wcale nie jest taka łatwa. Każdy ma inne terminy i swoje projekty. Czasem niemożliwe jest żeby w danym momencie uzyskać od kogoś to, co się chce. Dzięki temu jednak się nie nudzę. Nie chcę tutaj powiedzieć, że z jednym producentem bym się nudziła, ale ta różnorodność jest dla mnie bardzo ważna. Zależy mi też na tym żeby było więcej numerów po polsku. Myślę, że dzięki trafieniu do wytwórni jak Alkopoligamia, gdzie jest masa zdolnych tekściarzy, będzie to możliwe. Chciałabym też więcej żywych instrumentów, oprócz czystej elektroniki. Bardzo lubię muzykę klasyczną, bluesa, jazz. Tak naprawdę na tym się wychowałam i dlatego bardzo bym chciała żeby tych instrumentów było coraz więcej.

Z jakimi trudnościami spotyka się młody twórca w Polsce?

W moim przypadku głównym problemem jest brak czasu. Mama nauczyła mnie, żeby kochać to, co się robi i oddawać się temu w pełni, ale też żeby się w jakiś sposób zabezpieczyć. Przez to, że pracuję i co tydzień jeżdżę na koncerty, czasu na inne sprawy jest bardzo mało. Wolne godziny próbuję poświęcić rodzinie i znajomym. To chyba najtrudniejsza rzecz – wciąż jesteś wokół ludzi, ale rzadko bywasz wokół bliskich i rodziny, ale trzeba się z tym zmierzyć i w jakiś sposób to zaakceptować. To cena naszego marzenia.

Nigdy nie kusiła Pani wizja spróbowania swoich sił na niemieckim rynku muzycznym?

Wciąż mnie kusi, jasne! Jak na razie myślę jednak, że muszę dotrzeć do większego grona w Polsce i jeśli to się rzeczywiście uda, to wtedy zacząć wychodzić poza granice. Wtedy będzie po prostu łatwiej.

Co trzeba zrobić, by zasłużyć na miano artysty?

Trzeba ludzi zaskoczyć. Zrobić coś innego i wyróżnić się w jakiś sposób. Wiele osób możemy nazwać artystami. Trzeba być po prostu dobrym w tym, co się robi, żeby w pełni na to zasłużyć.

Czy artysta, jako osoba publiczna i silny influencer, powinna zabierać głos w sprawach społecznych? Mam tutaj na myśli np. Czarny Protest, do którego włączyło się wiele gwiazd.

Razem z mamą byłam na proteście w Poznaniu w Dzień Kobiet. Myślę, że jak najbardziej to dobry krok, by osoby publiczne zabierały głos w ważnych sprawach, bo w nich jest siła. Mają ogromny zasięg. Zwykłe wstawienie zdjęcia na Instagramie czy postu przez kogoś jak Anja Rubik już coś daje przez to, do jak szerokiego grona to dociera.

Bardzo lubię o to pytać. Gdyby nie było Rosalie., czym by się Pani zajęła?

Nie mam pojęcia. Całe moje życie kręciło się wokół muzyki, a jak jej nie było – była pustka. Miałam pracę, pieniądze, mieszkanie, pełną lodówkę, znajomych, itd., ale czegoś było brak. Dlatego naprawdę dziękuję każdemu, kto pomógł mi w dotarciu tu, gdzie jestem. Dziękuję też sobie samej, że udało mi się zrobić coś od początku do końca. To mój cel i nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.

Na pożegnanie życzyć Pani wyrośnięcia na królową polskiego R&B?

(śmiech) Tego na pewno możesz mi życzyć. Na razie jednak skupiłabym się na tym, żeby życzyć mi powodzenia z płytą, bo tutaj muszę się spiąć i prężnie działać.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s