Here’s one to Bridget!

Cześć!

W prawdzie nie jestem wielką fanką Dnia Kobiet. Uważam, że tak jak każdego innego jesteśmy wtedy równie piękne i wartościowe. Rozumiem jednak w pełni Panie, które z radością celebrują święto – w końcu jest nasze 😉

Nie będę się rozwodzić nad tym, jakie jesteśmy super. My to dobrze wiemy. Wiedzą o tym również Panowie, którzy pozostawieni bez naszej opieki muszą przejąć chociaż część obowiązków, co w praktyce nie zawsze okazuje się dla nich przysłowiową “bułką z masłem”  😉 Tegoroczny ósmy marca postanowiłam wykorzystać inaczej i powiedzieć Wam o kobietach, które podziwiam, kocham i które sprawiły, że po prostu – Zuza jest Zuzą.

Muzyka

Pewnie wielu z Was dobrze wie, o kim powiem. Bez wahania : Mela Koteluk, Katarzyna Nosowska, Maria Peszek, Amy Winehouse ( prawdopodobnie do głowy wpadnie mi jakaś wspaniała Wokalistka już po publikacji tekstu i będę miała straszny wyrzut sumienia!). Swoją szczerością, bezkompromisowością, mądrością Panie od lat porywają i kształtują moją wrażliwość muzyczną. Bez wątpienia niektóre z Nich mogę nazwać Artystkami życia, a każde kolejne spotkanie dostarcza mi energetycznego kopa i niesamowitej siły do działania – nie tylko na polu ‘dziennikarskim’. Jeeednak jak się zapewne domyślacie, malutka Zuza również słuchała muzyki i to wcale w niemniejszych ilościach niż dzisiaj. A kogo słuchałam?  Głownie Michała Wiśniewskiego, to prawda, ale nie o Panach dzisiaj mowa .. 😉 Byłam bez pamięci zakochana w Ani Wyszkoni i Łzach! Myślę, że do tej pory nie ma utworu, którego tekstu bym nie znała, a “Narcyz się nazywam” czy “Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka” śpiewam z niekłamaną przyjemnością. Drugą Artystką i zespołem mojego dzieciństwa jest Halina Mlynkowa z zespołem Brathanki, do którego ostatnio powróciłam po dłuuuugiej przerwie. Niesamowita frajda! 

 

Film

Mimo prawie dziewiętnastu lat na karku, za najważniejsze postacie poznane na ekranowym kinie wciąż uznaję te, które poznałam w dzieciństwie. No dobrze, być może nie wszystkie. Moją miłość do Scooby Doo trochę ostudził czas, co za tym idzie Velma straciła pozycję jednej z najważniejszych bohaterek filmu animowanego. Została ze mną za to Hermiona Granger, grana przez Emmę Watson. Tak, PotterHeads górą! Mogłabym się tu teraz posłużyć jednym z chyba najbardziej znanych ‘potterowskich’ cytatów:

– Afer all this time?

– ALWAYS.

Taaak, to właśnie ja jako PotterHead. Od zawsze na zawsze zakochana we wszechwiedzącej, odważnej Hermionie potrafiącej wyjść cało z każdej opresji. Och, jak bardzo chciałam być taka sama!

Her name is Jones. Bridget Jones, a jej siła tkwi w normalności. Kocham Renée Zellweger za tę rolę! Bridget to nadzieja, że każdej z nas, normalnych babek, może się w końcu trafić nienormalnie szczęśliwe życie. I znowu chciałoby się wspomnieć o genialnych Hugh Grancie i Colinie Firth, ech..

Mimo wieku, wciąż kocham filmy animowane. Wychowałam się na disneyowskich opowieściach pokazujących nam piękne, młode, odważne i niezależne kobiety. Do wielu z nich wciąż wracam, jak kochanej przeze mnie Lilo z “Lilo i Stich”, Mulan czy Kidy z “Atlantyda. Zaginiony ląd.”, którą darzę sympatią tak silną, że dzisiaj po moim podwórku biega czworonożna, włochata Kida. Równie niezależna i bezkompromisowa co jej ekranowa imienniczka 😉

Literatura

Dorastałam przy książkach Ewy Nowak i to o Niej muszę Wam dzisiaj powiedzieć. Pani Ewa w niesamowicie przyjazny i zgrabny sposób przemyca wiele nauk i mądrości do historii z pozoru całkowicie zwyczajnych i myślę, że to właśnie w tym tkwi Jej siła. Każda z nas może zrozumieć bohaterów, ale również czuć się dobrze rozumianą przez nich, kiedy napotyka się na podobne przeciwności losu. Ach! I jeszcze jedno – Pani Nowak, jako czytelniczka (z naciskiem na formę ;))  muszę serdecznie podziękować za postać Jacka Boska z “Yellow Bahama w Prążki” 😉 

Życie

Doszliśmy do najważniejszej części mojego dzisiejszego postu. Mogłabym i nawet powinnam wymienić bardzo wiele pięknych, niezależnych i cudownych kobiet, które kocham i podziwiam całym sercem, jednak opowiadać mogłabym o Nich godzinami, a Wam nie udałoby się dobrnąć do końca mojej pisaniny. Dlatego powiem o dwóch Kobietach, które ukształtowały moją duszę, serce, sumienie.

Mama. Kochana, piękna, z niezłamaną wiarą i determinacją do wszystkiego, za co się weźmie. Z niezłamaną wiarą we mnie. Kobieta, która nauczyła mnie wszystkiego, co wiem. Jak kochać, ufać, marzyć, a przede wszystkim – jak walczyć o to, co jest ważne i nie poddawać się choćby nie wiem co i nie wiadomo kto, bo być może od mety i szczęśliwego finału dzieli już tylko krok. Opoka i bezpieczeństwo, któremu nigdy w życiu nie zdołam odwdzięczyć się za to, co mi dała.

Pani Grażyna, moja niania kształtująca zachowanie niczym Pani McPhee. Z jedną różnicą – zamiast magicznej laski, potrzebowała niemożliwie wielkiej porcji cierpliwości, zrozumienia, wiary i uczucia. I to wszystko mi podarowała, a w dzieciństwie tylko wyglądałam na aniołka 😉 

Ten tekst dedykuję każdej Bridget – bohaterce dnia codziennego i przesyłam każdej z Was soczystego buziaka. Babki, jesteśmy naprawdę fajne – wszystkie, bez wyjątku!

 

Z.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s